Dziś Uważam „Rze” podało, że jedynym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej jest Donald Tusk. To nic nowego. O tym mówi się już od grudnia 2008, kiedy nagrodą za podpisanie Pakietu Klimatycznego przez Polskę miało być stanowisko Barroso dla Tuska.

 W Brukseli uważa się, że przed szczytem klimatyczno-energetycznym w grudniu 2008 w Sopocie zostało zawarte porozumienie pomiędzy Tuskiem i Sarkozy. Polska wraz z innymi „nowymi” krajami wahała się czy podpisać Pakiet Klimatyczny, ponieważ jest bardzo niekorzystny dla gospodarki. Wstępny koszt jaki poniesie z tego powodu polska gospodarka był szacowany do 2020 roku na 100mld Euro. Następuje „uzgodnienie” polityczne. Polska dostanie derogacje (odroczenie zakupu części pozwoleń na emisje CO2), a premier stanowisko po Barroso w 2014. Polska również podpisze Pakiet Klimatyczny i kupi we Francji cztery elektrownie atomowe.

 Polska starała się wywiązywać ze zobowiązań. Premier godził się praktycznie na wszystkie propozycje i podpisywał. Jednak wydaje się, że partnerzy (Niemcy i Francja) chcieli Tuska ograć. Widać było to wyraźnie przy pakiecie fiskalnym: brak zgody na uczestnictwo Polski w obradach, pomimo wniesienia 6 mld Euro do pakietu itd.

 Wydaje się, że Tusk przesłał pierwsze ostrzeżenie w czerwcu 2011, kiedy Polska zablokowała dalsze prace nad redukcją CO2. Przesłanie było jasne: bez zgody Polski nie będzie dalszej redukcji CO2, a wy nie sprzedacie swoich wiatraków, biogazowni i elektrowni atomowych. W marcu 2012 Tusk postawił sprawę jasno: nie będzie zgody Polski na dalszą redukcję CO2. I prawie natychmiast zgodzono się, że będzie jedynym kandydatem na stanowisko Barroso, a przecież przyszły przewodniczący Komisji Europejskiej nie będzie blokował prac nad pakietami klimatycznymi Unii Europejskiej. Oznacza to, że teraz Polska podpisze każdy pakiet, nawet bardzo niekorzystny dla swojej gospodarki, co będzie skutkowało zahamowaniem rozwoju.

 Z punktu widzenia makiawelistycznej polityki Tusk może imponować. Wielu uważa, że podobnie jak prezydent jest politykiem na wymiar powiatu, tak Tusk jest politykiem krajowym, mogącym wykończyć Schetynę rozegrać Gowina, ale grzecznie słuchającym Merkozy. Jednak niekoniecznie. Postawił na szalę zakupy przez Polskę elektrowni atomowych, wiatraków oraz biogazowni w krajach „starej” Europy i wygrał stanowisko przewodniczącego. Z punktu widzenia przyszłości politycznej to dla niego rozwiązania idealne, z tym że sporo za to zapłacimy, jako gospodarka i społeczeństwo.